Pokazywanie postów oznaczonych etykietą travel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą travel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 czerwca 2012

Tokio no 5 (last view)

Przyszedł czas na ostatni już post o Tokio. Zamieszczam w nim parę, można by powiedzieć zjawisk, na które się tam natknęłam, a zupełnie się ich nie spodziewałam, interesujące przedmioty, oraz sklep moich marzeń, niestety również o niebiańskich cenach.
1. rowery - są one tutaj najpopularniejszym środkiem transportu, każdy Japończyk ma rower, natomiast samochodu niekoniecznie. Przydają się one tylko do dalszych wycieczek - w centrum nie ma po prostu miejsca do tak dużej ilości aut no i rowerem można wszędzie dojechać szybciej

2. pieczątki z różnymi znakami (kanji) - przy odpowiednim zestawieniu służą jako pieczątka z nazwiskiem 

3. plastikowe atrapy potraw - znajdują się w prawie każdym barze czy restauracji, może i nie wyglądają zbyt elegancko, ale są bardzo pomocne, kiedy twoja znajomość języka japońskiego jest znikoma;)

4. sklep poświęcony filmom studia Ghibli - niestety ceny były tak wysokie, że nic nie mogłam kupić...

5. ławki z przegródką po środku - zachowanie prywatności gwarantowane

6. Japończycy nadrabiają brak snu w miejskich środkach transportu, po paru dniach pobytu też zaczęłam stosować tę technikę, z taką różnicą, że zawsze musiał mnie ktoś w odpowiednim momencie obudzić, bo inaczej przegapiłabym stację

7. przejścia dla pieszych zrobione na ukos - w Polsce pewnie nie zdałoby to egzaminu, przypuszczam, że od razu zapanowałby chaos

8. sklep wszystko po sto jenów (100 jenów to ok. 4 złotych)
photos: hbub29

czwartek, 31 maja 2012

Tokio no 4

Japońska moda uliczna. Z tego co udało mi się zaobserwować, to większość Japończyków bardzo dba o siebie.Duża ich część (zwłaszcza młodych) jest świetnie ubrana. Chociaż myślę, że japoński styl ubierania nie przyjąłby się w Europie, ponieważ jest zbyt słodki i uroczy jak na nasze standardy.

Większość zdjęć została zrobiona w Ginzie, a część w deszczowym, tokijskim Disneylandzie - tak mają tu Disneyland i to podobno bardzo podobny do tego w Paryżu:).
Trochę głupio mi było robić zdjęcia obcym ludziom, ponieważ dopiero niedawno zaczęłam to robić, i przez to część zdjęć, niestety wyszła nie wyraźna.

warto zobaczyć

to też








photos:hbub29

wtorek, 29 maja 2012

Tokio no 3

Pora na nowoczesną i kawaii Japonię


Taki dodatek





automaty z napojami są dosłownie wszędzie, widziałam też parę z papierosami
wieżowce obok Asakusy
część księgarni przeznaczona wyłącznie na mangi

photos: hbub29

poniedziałek, 28 maja 2012

Tokio no2

Tym razem zdjęcia z tradycyjnej dzielnicy Tokio - Asakusy, w której znajduje się świątynia buddyjska, a także z parku Ueno, gdzie znajduje się wiele najprzeróżniejszych muzeów.

rikszarz



po raz kolejny miałam szczęście i udało mi się uchwycić w obiektywie prawdziwą gejszę
papierowe gałęzie z kwiatami - symbol oznaczający ulicę ze sklepami
dworzec Ueno - jeden z największych na świecie, utrzymany w francuskim klimacie
niestety jedyne muzeum, w którym miałam możliwość być - muzeum (o ironio) sztuki zachodniej
bardzo żałuję, że kiedy przyjechałam, to wszystkie wiśnie już przekwitły
rzeźba znajdująca się przed jednym z muzeów
photos:hbub29

niedziela, 27 maja 2012

Tokio no 1

Na początku Tokio w ,starym stylu'. Mam nadzieję, że nie przesadzę z ilością zdjęć;)(nadal nie mogę się odzwyczaić od emotikonów-.-).

na lotnisku

również na lotnisku
przy jinja

beczki sake złożone w ofierze bogom
miałam szczęście i udało mi się zobaczyć fragment ceremonii ślubnej

nie tylko ja robiłam zdjęcia (zaczynam się obawiać, że niektóre z podpisów
opisujących zdjęcia brzmią nie co idiotycznie, ale za to wyglądają b. profesjonalnie)
tabliczki z prośbami zanoszonymi bogom, łącznie z wygraną w lotto
budowla w starym stylu ukryta za nowoczesnymi wieżowcami 

góra Fuji - jedyna w swoim rodzaju, od teraz zostaję jej zagorzałym fanem,
jest przepiękna
photos: hbub29

sobota, 26 maja 2012

Welcome in Japan


Właśnie wróciłam z można by rzec podróży mojego życia:). Jak można się domyślić po tytule byłam w kraju kwitnącej wiśni. Wydaje mi się, że jest to kraj największych kontrastów. W jednej chwili można się przenieść z hałaśliwej ulicy pełnej sprzedawców krzycących ,,irrashai'' (coś w rodzaju 'zapraszamy') i pełnej krzykliwych kolorów, do świątyni shintoizmu - ,,jinja''. Więcej zdjęć już wkrótce.

 photo:hbub29

sobota, 22 października 2011

Vichy

Wiem, że obiecałam wstawić posta miesiąc (!) temu, ale albo nie miałam na to zbytniej ochoty (chwilami mnie przeraża to, jakim jestem leniem) albo miałam tyle lekcji, nauki do klasówek i innych rzeczy których niestety nie da się uniknąć, kiedy się chodzi do szkoły, że nie miałam na to wystarczająco dużo czasu.
No, koniec usprawiedliwiania.
Zdjęcia przedstawiają przeurocze francuskie sklepiki i kamienice, cukierki z Vichy (smakują jak zwykłe miętówki, ale są z minerałami), wulkan (niestety nie pamiętam jego nazwy;)), jedno ze źródeł wód termalnych, obrazy lokalnego surrealistycznego malarza Boucheix'a (jego stronę możecie odwiedzić tutaj) oraz moje pamiątki.



kolaż: hbub29