wtorek, 5 lipca 2011

Rock in Summer - Paramore

Byłam wczoraj z imarabel na koncercie Paramore. Nigdy nie byłam ich wielką fanką, znałam tylko parę najpopularniejszych piosenek (Brick by boring brick, The only exception...), ale bardzo możliwe, że po tym koncercie zostanę.
Podczas występów supportów wszyscy się przepychali, aby znaleźć się jak najbliżej sceny, a metale (swoją drogą nie wiedziałam, że słuchają oni zespołów takich jak Paramore) tańczyli to swoje Pogo. Imarabel nawet została przewrócona (na szczęście zaraz ktoś przyszedł jej z pomocą), a ja prawie zgubiłam swojego buta. Na szczęście, kiedy na scenie pojawił się Paramore wszyscy byli już zmęczeni i dalszy ciąg koncertu przebiegł bez zakłóceń. Cała widownia śpiewała razem z Hayley Williams, która wciąż powtarzała ,,You're amazing''.
A pod koniec z dwóch armat znajdujących się na scenie lunął deszcz różnokolorowego konfetti...



moja koszulka zrobiona specjalnie na koncert, z ,,artystyczną'', atramentową plamą
T-shirt wich I have made for a concert
konfetti
confetti

moje zdeptane buty, które prawie zgubiłam

photos:me








3 komentarze:

  1. O! Wstawiłaś nowego posta! Musiałaś zrobić to dość niedawno, skoro dopiero teraz zauważyłam, co? :) (Albo wyjdzie na to, że ja jestem za mało spostrzegawcza...)

    Cieszę się, że obie, ty i imarebel, przeżyłyście ten koncert ^__^, nie zostałyście zadeptane przez oszalałą publiczność, nie zgubiły butów (to musiało być hardcorowe przeżycie ;P). Słowem: żaden z czarnych scenariuszów się nie spełnił :)

    Skoro o nowym kawałku Drzewa już wspominałam, to nie będę się powtarzać :)

    Chciałabym zobaczyć deszcze konfetti ^^

    Karola

    OdpowiedzUsuń
  2. More, more PARAMORE!!!
    It was totally awesome!

    Btw, chyba wracam do pisania bloga, spodziewaj się posta w najbliższym czasie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Karola: przed chwilą skończyłam czytać wasze opowiadanie, już komentuję:)
    Imarabel: O, awesome! Wygląda na to, że wszystkie wracamy z powrotem do prowadzenia blogów, jeszcze trzeba przekonać Olę i Kropkę, nie wiem co z Weroniką Kowalską.

    OdpowiedzUsuń