
Kolekcja Stelli McCartney dla dzieci. Uwielbiam te prześliczne, żółte kalosze.
PS. Dłuższy post już wkrótce;p. Na razie nie mam na niego pomysłu i czasu mimo, że ostatnio mój dzień wygląda mniej więcej tak : śniadanie-plotkara-obiad-plotkara-kolacja-plotkara;D.
A nie, jeszcze uczę się na test połówkowy z francuskiego [taa ,,uczę się''].
O! Jakie śliczne dzieciaczki! (wiadomo od kogo nauczyłam się mówić "o!" :))
OdpowiedzUsuńZnaczy, kalosze też fajne, ale bez tych dzieciaczków- no to sama rozumiesz, poziom zachwycenia musi spaść, bo to zdjęcie jest bardzo urocze.
Widzę, ze zmieniłaś bloga... na półkę z książkami ;P Ale też ładnie.
I JEŚLI napiszesz posta o Plotkarzze, to to będzie drastyczne przeżycie (no, dobrze, nie mogę wyrazić tym opinii, ale...) xD
No, to się ucz, ucz się, tez się uczę ;p
Karola.
P.S. To takie uroczeee dzieciaczki! ;*
Aaaa zakochałam się w rajstopkach i spodenkach tych dziewczynek! ;D
OdpowiedzUsuńKalosze też przesłodike!
Czekam na posta o Plotkarze, pamiętaj!
xoxo